1 stycznia 2018

Spróbujmy ocalić naszą radość... z życia:)

...może się uda, choćby w jakiejś części?                                                                                          

2018...

Nie przepadam za tłumami, ale jeśli już jestem, to w takim najlepiej bym się czuła. Proszę się przyjrzeć, (kto ma czas) jaka radość udziela się w tym tłumie każdemu. Młodzi, starsi, bardzo starsi nawet, ładni, brzydcy, łączy ich jedno: Wielka, naturalna radość. Każdy z nich uważa się za wyjątkowego. Pięknego, kochającego i kochanego.

 Bez kompleksów.  Sami pokazują, że są warci wszystkiego najlepszego... Cudownie jest na to popatrzeć:) We Francji, ludzie raczej nie przepadają za takimi zabawami. Przynajmniej nie w tym regionie, gdzie mieszkam. Byłam też w innych i bez szału. Drętwo. Serio.

Z Polski, nie mam też specjalnie wyróżniających się  powitań Nowego Roku:) Piękne początki na dużej sali trwały 2, 3 godziny, a potem... eh:))jak zwykle. Z "paniska" wyszedł...wiecie kto.Poza tym pot, przeplatany z alkoholem, też nie przypominał zapachu fiołków:)

Byłam dwa razy po niemieckiej stronie, na koncertach tego typu.  Raz załapałam się na p. A.Rieu. Ten koncert zapisał się na stałe w mojej pamięci.Było tak naturalnie jak na tym nagraniu. Bawiłam się świetnie, z zupełnie obcymi ludźmi dla mnie.

Sama jestem ciekawa, co przyniesie 2018 rok. Wszystkim. Na całym świecie. Co przyniesie Polsce?
Jeśli to co myślę... to tak bardzo chciałabym się mylić, że nie macie pojęcia... A może macie?:)

                                                  Proszę nie dać wyprowadzić się z UE.:)
 No i oczywiście moim ulubionym walcem  muszę skończyć:) Dzisiaj w tym wydaniu:)

 Nie, jeszcze jedno nagranie. Tydzień odpoczynku od komputera, dobrze mi zrobi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.