25 stycznia 2018

Nie ma nic ważniejszego...

"Tak blisko, bez względu na odległość
Nie można dać więcej od siebie
Zawsze ufajmy w to, kim jesteśmy
Nie, nic innego się nie liczy"

 
przypominam o słuchawkach, lub głośnikach do tych utworów:)

 Teraz żałuję, że wcześniej "nie odkryłam" Metallica"Tym bardziej, że sam został odkryty w 1981😃Jednak nigdy nie słuchałam muzyki z gatunku heavy metalowej. Wydawały mi się zbyt brutalne:)
Jak to do wszystkiego trzeba 'dojrzeć'😉(moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina):)
 Gdyby więc nie ten wyżej utwór, który wpadł mi w oko i ucho podczas szukania muzyki do moich notek, dalej żyłabym w nieświadomości.:( Słuchałam go kilka razy pod rząd .(raz już podawałam) Świetnie odnajduję siebie w końcowej fazie... deszczowej:)
Za parę dni,  "odkryłam"  ten utwór w wykonaniu całego zespołu Metallica. Bardzo mi się podobał. 
Tekst, wokal, cudowne przesłanie... poezja, (ambrozja)
Wybrałam ten teledysk, ze względu na tekst tłumaczony po Polsku. (z dedykacją, wiem dla kogo):)
Nagrania koncertowe, też mi się podobają.:) 

Na szczęście muzyka, wrażliwość i dobre uczucia, nie znają wieku:) (a powinny?)
Chociaż nie zdziwię się, gdy w Polsce będą wprowadzane "odpowiednie ustawy":) bo szef rządowego gangu, tych cech nie posiada.
Klepanie np. różańca,  przy muzycznym (hit na wieki) "Ranne zorze", możliwe, że będzie obowiązkowe:)
W końcu "kogucia wiara" na czele😃..
 (polecam link z listy mojego Bloga)ciągle trzyma mnie  w humorku ta wiedza:))

Ok, co zdążę, to jeszcze odkryję, z pewnością.W końcu  w moich ulubionych ariach operowych, czy znanych kompozytorach Klasyki, nic specjalnego się nie zmieni. Najwyżej wykonawcy:) (co staram się śledzić). Zespoły natomiast objawiają się i odchodzą.
Stają się  zbyt często komercyjne, co osobiście mnie irytuje:)
Przypomnę, że muzyka lat końca 70, 80, 90, polskich  zespołów i solistów, jest mniej lub bardziej dokładnie, zapisana w mojej pamięci.(zagranicznych oczywiście też) Teraz jej nie śledzę. Nie mam na to czasu, ani specjalnie chęci. Szukam co mi umknęło... wcześniej:) chyba, że jakaś perełka trafi do mych uszu:)


Ten utwór, przerabiamy z moją "księżniczką" (5lat)  za każdym razem dwa razy pod rząd. Ja "gram" na wiolonczeli ona "gra" na gitarze:)zaczynamy od tego wyżej na fortepianie:)Ostatnio jednak przechodzimy od razu "do sedna"... emocji, czyli tego:))))
(fajnie to obserwować)😉
Całe szczęście, że publiką na razie są koty.:))Już się nie chowają za tapczanem."Zaskoczyły"o co chodzi.😃 i zaakceptowały:)

Ps. Polityka jest dla mnie  w obecnym czasie, wyjątkowo niestrawna. Przeraża wręcz. 
Dlaczego mam pozwalać, by ktoś ("byleco" rządowo-narodowe) właził w moje "Niebo"? A kyszzzz!😠😠😠😠😉
 Miłego popołudnia i wieczorku:))


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.