16 czerwca 2017

W jednej łupinie...


Fotograf,   podczas kręcenia krajobrazu, między innymi dna pilchowickiego jeziora, (po obniżeniu wód), natknął się na jelenia, który ugrzązł w bagnie. Poprosił kolegów o pomoc, udało im się wyciągnąć jego.. Potem jak informuje napis, zaopiekowali się nim weterynarze. Zwierzę doszło do siebie i pewnie już biega po lasach . Lubię takie pozytywne ludzkie akcje.
Szczególnie gdy tyle ostatnio tragedii. Nie byłam w stanie nic napisać o pożarze w Londynie. Tak jak kiedyś przed 7 laty, nie byłam w stanie przyjąć tragedii smoleńskiej do świadomości. Już nie wspomnę o tragedii w WTC. Dopiero po trzech, dniach  docierało do mnie powoli .. co się stało.

 Dziwny ze mnie człowiek?  Może. Po prostu włącza mi się automatycznie blokada na jakiś czas. Myślę, że to lata treningów i własnych doświadczeń.Dlatego żyję i potrafię się śmiać, gdy mam okazję. Nigdy nie oglądam do czego zdolny jest "człowiek" w torturach wobec zwierząt i ludzi. Ale obija mi się o uszy. Nie żyję na wyspie. Potrafi być on bestią, ale i potrafi  wspaniale reagować na cierpienia ludzi lub zwierząt. Bywa, że naraża swoje życie. Zawsze będzie zagadką dla mnie, tak ogólnie.
Martwi mnie tylko to, że coraz częściej pokazuje tę drugą stronę.Zbyt często.Lodowce topnieją a człowiek zamienia się w skałę...co się dzieje?
Kiedyś też "podpalałam deszcz", to co złe, rzucałam w płomienie. niech się pali....  dzisiaj, jeszcze płonie  serce... dopóki daje radę..
.
Pani Adele, pojechała do Londynu,  by  zwyczajnie poprzytulać ludzi tam zgromadzonych...taki gest daje i mówi wszystko ..Jej serce ciągle płonie, jest w nim żar. Oby jak najdłużej. Uwielbiam ją.  
Ja również, chociaż na odległość przytulam pokrzywdzonych w Londynie, i ich bliskich. Chociaż mentalnie. Cóż innego mogę? To samo robiłam, gdy widziałam tragedie w Aleppo... tych zrozpaczonych ludzi i dzieci z pytającym spojrzeniem.(co się dzieje, dlaczego?)

Jak mawia Johann Gottfried Seume : Ból i radość leżą razem w jednej łupinie - ich mieszanina jest ludzkim losem.

  Ja życzę zaglądającym równoważnych sytuacji...a nawet z przewagą radości. Muszę zrobić miesiąc przerwy od Bloga. Pewnie gdzieś wyjadę . Nie wiem kiedy dokładnie. Muszę jednak dać odpocząć głowie:) już teraz. Do następnego razu..Pozdrawiam:)

14 czerwca 2017

Córka Rybaka, kontra córka Leśnika ?:)))

Co było w kopercie do ministra Błaszczaka, podanej przez ministra Szyszko? Podawał bezpośrednio do ręki, tuż przed posiedzeniem.Na razie  nie wiemy :)Minister tylko poprosił żeby minister przeczytał: to od takiej jednej, córki leśnika - dodał. Kamery go nie speszyły. Jest pewien bezkarności, jak i wszyscy w tym rządzie.:)
To mogło być CV, w sprawie pracy za przyzwoitą zapłatę:))mówią niektórzy. Może też być, że córka leśnika pozazdrościła córce rybaka?
Ojej? - pewnie musi biedactwo być bardzo zdesperowana. Nawet w ciemnym lesie, trudno sobie wyobrazić "figielki"z p. Błaszczakiem..:))
Gdy księżyc świecił na niebie dla ciebie
Poczułem miłość co przyszła jak wiatr
Me serce było w gorącej potrzebie
Córką rybaka ty byłaś ja - góral z Tatr
Jelenie gdzieś nad jeziorem sennie ryczały
Ryby w jeziorze już poszły dawno spać
Rzekłaś wtedy do mnie: Mój Mały!
Cóż ci mogę w tę parną, mazurską noc dać

Córko rybaka, Mazura z Mazur
Popatrz jaki na jeziorze wody glazur
Daj mi swe usta, weź mnie w ramiona
Niech się przekonam ile słodyczy
Jest w słowie "Ilona"

Lato minęło, lecz uczucie ogniem płonie
Choć odległość dziś tak wielka dzieli nas
Ciągle czuję na mym ciele twoje dwie dłonie
W uszach moich szumi woda, szemrze las
Zakopane całe śniegiem zasypane
A ty piszesz: na jeziorach gruba kra
Przesyłasz całuski i dwie rybie łuski
Zima minie, lato złączy serca dwa

Córko rybaka, Mazura z Mazur
Popatrz jaki na jeziorze wody glazur
Daj mi swe usta, weź mnie w ramiona
Niech się przekonam ile słodyczy
Jest w słowie "Ilona" 
                   *****

 Pan minister może zanucić pod nosem na przykład taki tekst? (jak już się spotkają, dyskretnie)

Córko leśnika , leśnika z Mazur
 pokaż mi swój "ostry pazur'
 podrap za uszkiem, niech kusi cnota
 spraw bym zapomniał, kim jest  ...
            kompletny    IDIOTA!  

13 czerwca 2017

Bez sztucznych podziałów i religii ...

...ŚWIAT, byłby lepszy!

 Duszo, jak dla mnie to temperatura całe lato powinna być 22-25 :) Powyżej, to średnio chce mi się cokolwiek robić.  Dobrze, że w domu mam chłodnawo.Po odpoczynku, nadrabiam różne zaległości, i ...daję radę:)                                                             ***

 *

 Od kilku dni pokazują w TV panią pielęgniarkę z Jerozolimy. Żydówka polskiego pochodzenia,  z własnej woli nakarmiła niemowlaka  swoim pokarmem. Matka dziecka, obywatelka Palestyny, tuż po wypadku trafiła do szpitala.Ojciec zginął na miejscu. Ciotka szukała pomocy, ponieważ maluch nawet po 7 godzinach, nie chciał z butelki przyjąć pokarmu. Pani Ula rozpoczęła właśnie dyżur i sama zaproponowała, że nakarmi malucha. Miała w domu również niemowlę. Później pomogła znaleźć inne mamki zastępcze.  Sama musiała wracać do domu po dyżurze. 

 Na jej apel na Facebooku, w ciągu kilku minut, zgłosiło się mnóstwo pań, gotowych karmić palestyńskiego niemowlaczka.

Niby nic nadzwyczajnego, miłość matki do swoich własnych dzieci, w naturalny sposób objęła i to obce bezbronne dzieciątko.

Rodzina palestyńska była w szoku, że i takie "cuda" się zdarzają.
Od dawna ich państwa, są przecież w stanie wojny. Zabijają się nawzajem. Sąsiad sąsiada.
Kiedyś żyli zgodnie obok siebie.Wybrana grupa ludzi, "władzy"zasiała w swoich państwach nienawiść w sercach i umysłach. W imię oczywiście "ichniego  boga"
 buddyzm,
- judaizm
- chrześcijaństwo (katolicy, protestanci prawosławni)i inni odszczepieńcy.
- islam,

-hinduizm


Każda z religii wierzy, że istnieje jeden Bóg. Ten ich.Najprawdziwszy na ziemi .W imię jego rządzą swoim ciemnym ludem, zabijają "niewiernych" .Prowadzą wojny. Wprowadzają chaos, strach, śmierć, nienawiść... na każdym kroku. Kobiety traktowane są gorzej od zwierzęcia. Bo taką jej zaprogramowali rolę. Ups... nie, nie ONI rządzący,  to ten ich Bóg.  Miłosierny, sprawiedliwy, który jest tak naprawdę samą miłością, drogą i prawdą...-tak mówią.

To wszelkie religie niszczą ten świat, dzielą narody, dzielą ludzi, zarażają ich jadem nienawiści. Narzucają punkt widzenia i rozumienia świata. A każdy człowiek pragnie miłości. Takiej zwykłej, ludzkiej, z  serca pochodzącej. Szacunku także, oraz swojego miejsca. Tu, na ziemi. Nie w zaświatach, z pakietem fałszywych obietnic! Tym wszystkim obecnym"guru", czy brakuje czegoś do życia na ziemi? Mają wszystko czego ich dusza zapragnie! Tak zmanipulowali sobie poddanych!


Nikt nie rodzi się zły! 

 Całą resztę, sami sobie dopowiedzcie.Myśląc z "bożą miłością"lub bez, np. o tych  dzieciach, gdzie toczą się obecnie wojny.Gdzie matce, kolejne dziecko umiera na rękach...Na miejscu, gdzie kiedyś stał jej dom i żyła rodzina. Patrzy tempo w dal i nie może zrozumieć.Władza straciła rozum, stała się Bestią. A bogowie udają, że nie widzą jej bólu...niczyjego bólu! 
Ten czas zbliża się do mojego kraju również.Tej rozlanej nienawiści nie da się już zatrzymać. Muszą być ofiary. "Krwawy J." nabiera rozpędu...

Toruński "belzebub", podporządkował sobie cały rząd. To on wszak zastępuje pana B.  na ziemi. Miał "widzenie"?:)
Dodam jeszcze jedną myśl. Na blogu, pisze to, co w danym momencie chodzi mi po głowie lub zatruwa myśli:)W kontaktach realnych, szanuję inny światopogląd. Wiarę w bogów, bożków itd.  Zresztą nikogo nie pytam.  Odpowiadam zawsze tak, jak myślę, gdy ktoś zapyta:)Uważam ten fakt za b. intymną sprawę. Dla mnie ważne jest, by człowiek był człowiekiem. Żadna religia, tego faktu nie gwarantuje, a raczej pozbawia. Niestety tak jest. Dlatego od czasu do czasu będę dawała upust "sarkazmu" i niedowierzania. Jednak można być ślepym i głuchym...z wyboru.Co mi tam:)Każdy wybiera co lubi.

7 czerwca 2017

Czas na relaks...:)

Polityki mam na razie dosyć. Od dawna jest zbyt ciężko strawna :)
---------------------------------------------------


Życie może być bajeczne, ale nie każda bajka dobrze się kończy

Warto pamiętać, że zawsze są w życiu jakieś "góry" do zdobycia,(i to wcale nie muszą być szczyty).To co łatwo przychodzi, przeważnie nie jest trwałe...

zawsze jest odpowiedni moment na wyciszenie się...



Z dedykacją dla tych, którzy odpoczywają na wakacjach :)
 ***
Ja pojadę później. Nie lubię tłoku.:)

5 czerwca 2017

Odpowiedź, Psa :)

Pan A. Duda, ze stopniem naukowym doktora nauk prawnych, (chwilowo prezydent)odważnie wziął przykład z pieska i tak potraktował Konstytucję. Uniwersytet Jagieloński,  gdzie studiował Prawo, jest w szoku. Nie przypuszczali wykładowcy, że  "kadzidło"KK. tak destrukcyjnie wpływa na umysł, (to teraz wiedzą:)
Dzień 4-ty Czerwca, jest dla niego dniem zesłania bliżej niezidentyfikowanego
ducha z obłoków.  Uroczyście  powitał  go w kościele i  skonsumował nawet  entrée,  przed głównym posiłkiem :)

 

 Dzień Wolności i Praw Obywatelskich 4-ego Czerwca,(piesek) oczywiście ...jak cały boży lud (pisowski)to uczynił.
Nie ich święto . Wolność i Prawa, są dopiero  od dwóch lat! Dopiero jak się ją "pogłębi", "oczyści" jak koparką zamulone dno, wtedy będą świętować wszyscy. Będzie jeden kierunek i jedna prawda . Łatwe do zapamiętania. :)Każdy obywatel "chętnie się podporządkuje" Tym bardziej, że Sądy będą podległe jednej osobie. Koniec z dowolną interpretacją prawa, i głupawymi dyskusjami. Nareszcie :)

I CO PIES NA TO!?
...ten cały bajzel i przywódcę tego stada, HAU !

2 czerwca 2017

Warto przypominać prawdziwe historie...

 Nigdy dosyć przypomnienia prawdziwej Historii. Dobrze że są jeszcze ludzie, którym chce się pokazywać tę prawdę. "Kołtuństwo" zaczyna wracać do korzeni...Jak to możliwe w 21 wieku? hm, jak widać wszystko zawsze jest możliwe. Dobrzy manipulatorzy i "boże bajki" jak przed wiekami, są na topie. A dzisiejszy człowiek również staje się BESTIĄ.

 Znalezione w komentarzach.
Kościelna Targowica, czyli katolicki patriotyzm w praktyce:
9 maja 1794 r. wokół ratusza warszawskiego zebrał się kilkutysięczny tłum do którego przemawiał sekretarz Hugona Kołłątaja Kazimierz Konopka, nawołując do powieszenia zdrajców. Spośród dużej grupy aresztowanych wyselekcjonowano cztery osoby, ... wśród nich biskupa Józefa Kossakowskiego, który - jak wspomina sam Jan Kiliński - sfajdał się przy aresztowaniu. Następnie przewieziono go z wieży prochowni do ratusza. "Biskup Kossakowski ze spuszczonymi oczami przechodził szeregi ludu.
"Na parterze ratusza odbył się sąd w towarzystwie podnieconego ludu, który zaglądał do sali przez okna. Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni "zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się", a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej dwukrotnie pieniądze. Kolejne oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej, trzecie, że był współtwórcą sejmu grodzieńskiego - inaczej zwanego "sejmem hańby" - ratyfikującego przez Polskę II rozbiór Polski. Po zakończeniu sejmu hańby w Grodnie, uczczono II rozbiór Polski mszą świętą o godz.9:00 i podziękowano Panu Bogu uroczystym Te Deum. 


Czy czczenie dzisiaj mszami rocznic Konstytucji nie jest szczytem bezczelności ze strony Kościoła?

Kossakowski wziął od Rosjan 4 tys. dukatów w złocie za skaptowanie 60 posłów. Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej. W czasie procesu - pewien bezkarności - przyznał się do wszystkiego. Na pytanie dlaczego podpisał rozbiór Polski, odpowiedział bezczelnie: "Dlategom podpisał abym pieniądze wziął". Pytany co ma na swoją obronę, oznajmił: "Osoba każdego biskupa święta jest i nietykalna."
Na koniec ogłoszono wyrok skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok ogłoszono ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami.


 Zawieziono Kossakowskiego do kościoła Bernardynów, aby zdjąć z niego święcenia kapłańskie. Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie ale biskup na to nie reagował. Krzyczał za to przez całą drogę że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspomniał biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego. Niektórzy twierdzą, że domagał się powieszenia króla, którego i tak potem powieszono ale symbolicznie, zawieszając jego portret na szubienicy. Fizycznie nie zdążono gdyż zbiegł już do Rosji. Prowadzony na szubienicę miał okazję oglądać wiszących już innych targowickich zdrajców. Źródła zgodnie twierdzą, że pod szubienicą rozebrany został do samej bielizny. Kitowicz twierdzi, że brudnej - czyżby szewc Kiliński nie zmyślał? Reakcją tłumu po wykonaniu wyroku - przed kościołem św.Anny, tuż przy samym placu zamkowym - były śmiechy, wystrzały, brawa, okrzyki "Vivat!" i "niech żyje rewolucja!" Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa:
"My, Krakowiacy nosiem guz u pasa, Powiesiem sobie króla i prymasa." 


Kolejny dzień akcji rozpoczęto w nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. kiedy to przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok - mówi jedna z wersji - miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że umarł. Inna opowiada, że rodzina królewska w zaistniałej sytuacji postanowiła ułatwić krewnemu godną śmierć i podała mu truciznę. Lud Warszawy podsumował to wierszykiem:"książę prymas zwąchał linę,wolał proszek niż drabinę."I jeszcze jeden nagrobkowy wierszyk:
"Najpierwsze w Polsce posiadał honory,zdzierał kościoły, przedawał klasztory.Rozpustnik, marnotrawnik, zdrajca swej ojczyzny,by uszedł szubienicy, zginął od trucizny".
Mówi się też, że król dał zażyć bratu tabaki, od której ten umarł w kilka dni, albo, że zjawił się u niego Kościuszko z dowodami zdrady i zostawił mu truciznę, którą ten zażył. Dowodami tymi były listy przejęte przez powstańców jakie słał prymas do wojsk pruskich atakujących Warszawę wskazując im słabe punkty w obronie stolicy.


Po Warszawie krążyła też pogłoska, że książę prymas uciekł, więc obawiając się rozruchów wystawiono zwłoki na widok publiczny. Twarz zmarłego była już bardzo obrzękła, wobec czego przykryto ją zielona chustą, jednak mógł ją podnieść każdy odwiedzający. Jak pisze Rymkiewicz: "Mogła to zrobić każda k..rwa zza Żelaznej bramy."
Rankiem tego samego dnia w innym miejscu Warszawy, pod pałacem Brühla w którym był więziony biskup wileński Ignacy Massalski, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset osób do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Massalski się opierał więc go bito pięściami po głowie i poganiano. Że nie było pod ręką sznura powieszono go bez sądu na końskich lejcach od stojącego w pobliżu wozu. 


Na pierwszym sejmie rozbiorowym w 1773 roku poparł organizatorów, biskupa Ostrowskiego i biskupa Młodziejowskiego, wygłaszając wówczas płomienną mowę po której zyskał miano "czwartej potencji rozbiorowej". Targowiczanin zwalczający reformy i Konstytucję 3 maja. Człowiek rosyjskiego ambasadora Sieviersa, któremu pomagał w doborze posłów, a nawet nakłaniał do ich terroryzowania podczas rozbiorowego "sejmu hańby" w Grodnie, którego był organizatorem i gdzie wygłosił mowę "o nieograniczonej ufności we wspaniałomyślność cesarzowej."Massalski był namiętnym karciarzem i w ostatnich dwóch latach swego życia przegrał w karty ok 100 tys. dukatów, równowartość 350 kg złota! Kolejny targowiczanin i współorganizator "sejmu hańby" biskup chełmski Wojciech Skarszewski został skazany za zdradę prawomocnym wyrokiem sądu, lecz szubienicy uniknął, bo Kościuszko szantażowany przez Kościół klątwą i błagany przez dwie kochanki biskupa (wg gen. Zajączka) - zamienił zdrajcy stryczek na dożywocie. Ostatecznie do ułaskawienia przekonał Kościuszkę jego przyjaciel Julian Ursyn Niemcewicz, do którego drogę znalazł nuncjusz.

 Po zajęciu Warszawy przez Rosjan zdrajca wyszedł na wolność i wrócił do Chełma na swój stołek biskupi, mimo, że nie miał już święceń, bo mu je publicznie zdjęto przed planowaną egzekucją. Nie przeszkadzało to jednak potem papieżowi aby już w Królestwie Kongresowym nadać mu arcybiskupstwo warszawskie i godność prymasa "Kongresówki", uprzednio likwidując w roku 1796 nuncjaturę apostolską w Polsce. Nie była już potrzebna. Polscy biskupi katoliccy wraz z watykańskimi nuncjuszami i rosyjskimi ambasadorami doprowadzili do rozbiorów Polski. 

A dziś bezczelnie uważają się za obrońców Polski. Pilnują aby "ich zasługi dla Polski" nie były nigdzie upubliczniane i co raz mniej na szczęście im się to udaje. Mocno wybielają historię wciskając ludziom o rzekomych swych zasługach dla kraju i zbawiennej wręcz roli dla przetrwania polskości podczas rozbiorów. Na domiar wszystkiego Kościół chcąc zamaskować swój rzeczywisty stosunek do konstytucji, bezczelnie w dniu 3 maja ustanowił święto Maryi królowej Polski! A może to nie było po to, ażeby zamaskować, tylko po to ażeby po likwidacji Polski i jej królów nasz kraj miał choć wirtualną ale za to nieśmiertelną i przede wszystkim kościelną monarchinię?


Sejm Wielki chcąc pomóc przełknąć tę bardzo gorzką dla Kościoła pigułkę jaką była dla nich niewątpliwie Konstytucja, podjął decyzję o ufundowaniu budowy Świątyni Opatrzności Bożej. Kościół udupił Konstytucję a teraz domaga się realizacji ówczesnej uchwały sejmu. Oto obraz Polskiego Kościoła.” 


Od siebie dodam, że pedofilia i tragedia dzieci chodzących DZISIAJ na religię i do Kościoła ma się dobrze. Księża zboczeńcy jak byli tak są pod opieką.(bożą?) Poczynają sobie coraz jawniej i zaczyna to być normą...dla kościoła. Od czasu do czasu większa reakcja pod publikę i to wszytko na co stać ( niektórych) tzw. Biskupów. Nie będą wszak pluć w swoje gniazdo... 
Co dzisiaj robi Kościół i jego hierarchowie? .... niszczy Polskę czy buduje?  Jednoczy obywateli, czy dzieli ?- sami sobie dopowiedzcie. Bez podpowiedzi RADIA M.
Już całkiem na marginesie: obecny rząd to spolegliwe "owieczki i barany"największego niszczyciela Polski - tatusia Rydzyka. Polska kona. Igrzyska rozpoczęte - a pospólstwo klaszcze!

30 maja 2017

Dzisiaj też tam jestem...

 Bardzo chciałabym być teraz w Krakowie. Byłabym w tłumie odprowadzających  na koniec drogi, p. Zbyszka Wodeckiego. Wierzę, że jeszcze w tym roku dojadę do Krakowa. Uwielbiam to miasto,  kolebkę cudownych artystów
W głowie przewija się ciągle głos p. Wodeckiego. Jego muzyka, jego poczucie humoru i spojrzenie na  realny świat. Jest mi  ciężko teraz na duszy...




 

 Odpoczywaj.

28 maja 2017

Bagnet zamiast długopisu? - ciekawe...

Tak, tak, to tak z prezydenckiej głowy się "wyzwoliło"po "rozmowie" z p. Macronem. Ciekawe co chciał przez to powiedzieć pan Adrian Duda?  Dlaczego tym  właśnie wierszem poniżej, uznał za stosowne podeprzeć swój "błyskotliwy wywód"?     " Wybiera się na wojenkę" z p. Macronem?     Czy za deptanie Konstytucji przez pana i rząd,  za niszczenie, podpalanie nienawiścią i decyzjami Polski, nie wyczyta pan w tym wierszu czegoś... dla siebie? 
    To pana ulubiony wiersz? hm...brrr      i przytaczany wers, wywołuje w panu taki rechot???        


Bagnet na broń

Kiedy przyjdą podpalić dom,
ten, w którym mieszkasz – Polskę,
kiedy rzucą przed siebie grom,
kiedy runą żelaznym wojskiem
i pod drzwiami staną, i nocą
kolbami w drzwi załomocą –
ty, ze snu podnosząc skroń,
stań u drzwi.
Bagnet na broń!
Trzeba krwi!

Są w ojczyźnie rachunki krzywd               

obca dłoń ich też nie przekreśli,
ale krwi nie odmówi nikt:
wysączymy ją z piersi i z pieśni.
Cóż, że nieraz smakował gorzko
na tej ziemi więzienny chleb?
Za tę dłoń podniesioną nad Polską –
kula w łeb!

Ogniomistrzu i serc, i słów,
poeto, nie w pieśni troska.
Dzisiaj wiersz – to strzelecki rów,
okrzyk i rozkaz:
Bagnet na broń!

Bagnet na broń!
A gdyby umierać przyszło,
przypomnimy, co rzeki Cambronne,
i powiemy to samo nad Wisłą.

_____________W. Broniewski
Wiersz powstał w roku 1939.                                                   
Póki co, proszę się dalej błaźnić. To panu najlepiej wychodzi...przykre...

26 maja 2017

Mamy, Mamuśki,- wrzucajcie na luzik:)



Wszystkim Mamom i Mamuśkom życzę wszystkiego Najjjjjjj! :)) spełnienia planów w każdej dziedzinie życia . Także zdrówka i dobrych, szczerych uczuć od swoich dzieci.
 Troszkę późno dzisiaj, przepraszam ale dopiero wróciłam. W niedzielę jest francuskie Święto Mam, to może mała poprawka będzie?:) 

 Do poniedziałku:) Miłych chwil ...

22 maja 2017

Wspaniały człowiek, wspaniale utalentowany artysta... opuścił nas


....dzisiaj

Miał to szczęście, że robił to co lubił. Dawał radość wszystkim słuchającym go."Doskonały wzorzec do naśladowania również jako fantastyczny dobry człowiek"- tak mówią dzisiaj ci, co znali go niemal od początku kariery. Umiał żartować z siebie, nigdy się nie skarżył i jednocześnie miał wielki szacunek dla każdego człowieka. Niezwykle uzdolniony, to sama wiem. Siadałam razem z córcią do dobranocki, gdy śpiewał pszczółkę Maję. Potem wczasy i "Chałupy Welcome to" od tego czasu  sięga moja pamięć. Później nie raz, zaskoczył mnie występami na scenie. Nie było lekko i łatwo w PRL-u.Wiadomo, "byle co" szybko robiło "karierę". I szybko kończyło.  On długi czas w cieniu. Jego kariera jednak trwała do tej pory. Zawsze budził we mnie podziw i ciepłe uczucia, ile razy go słyszałam, na scenie i poza nią.
 Jedną cechę mamy nawet wspólną. Mówił zawsze, że stresy odreagowuje, słuchając muzyki. Też:) Potem gdy już się nasłucha, włącza politykę. Wtedy całkiem się uspokaja. Problemy jego wydają się bez znaczenia. Jego pięknie napisanej przez życie karty, nie  sposób zapamiętać. Muzykę i owszem. Do końca mojego życia nie zapomnę.
To wykonanie, nigdy nie pozwoli zapomnieć o p. Zbyszku Wodeckim...(między innymi)
Dzisiaj, gdy słuchałam tego utworu w wykonaniu pana W.  było to szczególnie wzruszające..cóż dodać. Wieczór będzie  dzisiaj  długi...



 Te utwory szczególnie lubię   dzisiaj.
Dziękuję, że byłeś .Będziesz żył w mojej pamięci
 Odpoczywaj w spokoju  Zbyszku...