15 marca 2018

Wszystko przez fałszywe zeznanie...bliźniego

Dzisiejszy dzień, był b. smutnym dniem, nawet łzawym.Od rana do wieczora... Obejrzałam sobie moment wyjścia p. Tomasza z więzienia po 18 latach niewinnej odsiadki. Czułam ten ból każdą najmniejsza komórką. Jego i jego rodziny. Szczególnie mamy.

 Po ogłoszeniu wyroku dzisiaj, Tomasz zdusił ból.. tak to nazywam. Doskonale znam to uczucie,
choć w innych okolicznościach. Niewyobrażalny ból !  Kto tego nie doświadczył...nie zrozumie.


Tomasz Komenda trafił do aresztu w 2000 roku oskarżony o gwałt i morderstwo na 15-latce. W 2004 roku został skazany na 25 lat więzienia. Choć cały czas twierdził, że jest niewinny, sąd nie dawał wiary jego słowom. Ważne było oskarżenie sąsiadki: ten na zdjęciu poszukiwany, to mój sąsiad.  Do niej ma największy żal. Bo od niej wszystko się zaczęło - powiedział po wyjściu dziennikarzom.

 Zupełnie nie liczyło się alibi dawane przez 12 różnych osób. Nie mógł być w tej miejscowości w której zabito dziewczynę. Fizycznie było to niemożliwe. A jednak...policja potrzebowała wyników i zmusiła go do przyznania się przez bicie i znęcanie się podczas przesłuchań. Potem fałszywe DNA i cała reszta dopasowywana. Na sali rozpraw krzyczał ,że jest niewinny i przez 18 lat, ciągle to powtarzał.
 Po 15 latach, prosił jeszcze raz o ponowne rozpatrzenie oskarżenia. Sąd nie wydał zgody !
Gdyby to był syn,  z rodziny ważnego prominenta,lub polityka, na pewno by wszelkie prośby były spełnione.Ba, pewnie nawet by nie zaliczył doby w więzieniu... 

" Po 18 latach wszystko wskazuje na to, że znaleziono prawdziwego sprawcę zbrodni. Na razie Tomasz Komenda został przedterminowo zwolniony z więzienia. Prawdopodobnie niedługo zostanie uniewinniony. To jednak nie zwróci Tomaszowi Komendzie 18 lat życia, które spędził w więziennych murach. Poszedł jako 23 latek wyszedł jako dojrzały mężczyzna 41-letni.
 Zdecydował się na szczere wyznanie - Myślałem, że nie wyjdę żywy z kryminału. Znęcali się nade mną. Miałem próby samobójcze. Doszło do takiego momentu, że ja wisiałem. Odcinali mnie ze sznura"... itd itd...

"Jego pobyt w więzieniu odbił się także na rodzinie. - Wytykali nas palcami. Wieszali nam na drzwiach zgniłe mięso - mówiła matka Tomasza. A jego brat powiedział, że czekali aż wyjdzie na wolność i jako znak solidarności nie łamali się opłatkiem przy świątecznym stole. - W tym roku podzielimy się razem - powiedział brat Tomasza.
Jedną z pierwszych rzeczy, które ma otrzymać od rodziny Tomasz Komenda, jest telefon komórkowy. Potem, nadejdzie czas na naukę normalnego, codziennego życia w świecie, który przez 18 lat pomknął do przodu. Świata, który Tomasz Komenda przez ostatnie lata oglądał zza krat, chociaż nie popełnił zbrodni, za którą go skazano. Matka zrobiła swemu synowi na powitalny obiad gołąbki".
 (Gazeta. pl)

Wzruszające powitanie Tomasza Komendy: "Witaj w domu Tomek po 6540 dniach"Łatwo jest oskarżać...nigdy nie zrozumiem jak można żyć z  faktem fałszywego oskarżenia drugiego człowieka... Kim trzeba być?
No kim?  
Bez sumienia i elementarnych zasad pojęcia uczciwości...
karykaturą człowieka !? Wiem, wiem, to zbyt subtelnie...
Tacy ludzie, jak  sąsiedzi, znajomi, koledzy, koleżanki, fałszywi przyjaciele,  są wśród nas. Oskarżają, by usprawiedliwiać... siebie. Czują się bardziej dowartościowani???

" Sumienie dąży do dobra, wystarczy go posłuchać? - Sokrates" 
ok, a jeśli niektórzy są wykastrowani z niego, to co?  hmm...

Dzisiaj, dodatkowo przychodzą mi myśli, że wcale lepiej nie będzie w sądach. Wprost przeciwnie. Będzie bardzo źle. Jednak odczują to "doły" nie "góry"
Za jakiś czas, nie jedno życie osobiste legnie w gruzach. Całe rodziny, przeżywać będą dramaty. Bezsilne, wobec "władzy"...pozbawione praw i sprawiedliwości. Niesamowite, Suweren nie zdaje sobie z tego sprawy? Jest ślepy. Smutne.


10 marca 2018

Jeszcze będzie radośnie :)...

***
 Nadzieja

Jeszcze będzie radośnie
    anioły utkają pajęczynę
przepięknych snów
          bo już,  przedwiośnie !
                 kwiaty zapachem odurzą
                      zieleń uzdrowi nam wzrok
                   śpiew ptaków zachęci
                                   odzyskamy zagubiony krok...

  *****

Zachęcam do weekendowego spaceru i posłuchania na żywo ptasiej muzyki

Mam nadzieję, że zachęciłam do spaceru:)Miłego weekendu !

8 marca 2018

Jeden dzień, z 365 dni w roku ?:)))

Uwielbiam Irysy...od zawsze:) Sama sobie kupuję ile razy mam na to ochotę:)

 W tym roku, nie udaję. Dla mnie ważne jest  365 dni w roku. Miana "kobiety", nie chcę kojarzyć z kilkoma ze świecznika... plus TA jedna...pyskata:))) Brrr...

 Szampana zawsze mogę wypić...bez specjalnej okazji

Wiosenne nastroje są wystarczającym powodem 😉
 

Dla mnie dzisiejszy dzień jest wyjątkowo radosny z powodu na  przykład tego, że Orkiestra Jurka Owsiaka, zebrała:
                       126 mln 373 tys. 804 zł 34 gr
ten fakt ogłosił dzisiaj, po ostatnim podliczeniu.
 Więcej od ub. roku o około 21 milionów!  BRAWA DLA JURKA I JEGO ORKIESTRY!!!


Obrzydliwy trochę, z powodu dzisiejszego przemówienie tzw. "Prezydenta"z okazji rocznicy marcowych wydarzeń w 1968 roku. 
 Skandal, fałsz i obłuda, na każdym kroku. Jego i całego rządu...TFUJ !
 ****
W muzycznej dedykacji chętnie dałabym link: 
Piosenka ze spektaklu "Tuwim dla dorosłych" - Nova Scena Teatru Roma, łącznie z pominiętymi w nim dwóch ważnych zwrotek, ciągle i na wieki wieków, aktualnych:))) ale nie dam...będę subtelną kobietką.😋 

 Ale inny,  również p. Tuwima, czemu nie:))))
Miłego radosnego wieczoru, jednego z 365dni i pozostałych, dla miłych PAŃ i nie mniej miłych Panów....😉

  dodatek jednak się prosi :))))na życzenie "psiapsiółki"

przy okazji łatwiej opanować język francuski:)

  polecam dalsze odsłony:) 1h, 35min.w sam raz po wypiciu kawki:)do słuchania..:)

6 marca 2018

To Oni, dobijają Polskę !...


(Tak zwany)  
Prezydent o sobie...

Ja, jako dobry "prezydęt"
na drugą kadencję dybię
jestem przystojny i młody
dostatek ci u mnie urody

Bystrością może i nie trącę 
przemówienia za to gorące
operuję mistrzowsko głosem
idę odważnie cios za ciosem

 Jako znawca pięknych dam   
 co mnie"gniecie"w d. mam   
nie straszni mi samozwańcy
psychopatyczni,  dyletanci...

***
  Minister Sprawiedliwości o sobie

Wiem proszę państwa co dzisiaj  was złości
bo co mówię i czynię, przyprawia o mdłości
Każdy  po swojemu dobrą zmianę zaczyna
moja najlepsza, jak przystało na w s.łużbie syna

Wkrótce prawdziwi  patrioci się przekonacie
tak jak i My, Wy po ustawie też radę dacie
będę was od dzisiaj własną piersią  bronił
podpis zdziała cuda, złych Polaków pogoni...

 Obecny premier o sobie...

Jaki jestem, każdy widzi
  ten i ów,  i ze mnie szydzi
boską moc za sobą mam
   nikim dla mnie byle cham
  
Idę w tempie, według planu 
kłaniam się więc tylko Panu
choć przytaknę Tu i...Tam    
     jestem młodszy, Ja czas mam    
***
Prezes partii PiS, o sobie

 Kto dziś przysłowia polskie zna
 ten już wie, ostatni śmieję się JA 
  moi działają wiernie, choć miernie
  Opozycja śpi i zachowuje biernie  

Dopiero właściwie się rozkręcam
śrubę opozycjonistom dokręcam 
Historię w detalach napiszę nową
  Ona  wśród nauk, będzie królową !

Wspiera mnie w mym dziele Bóg
   nie straszny mi jest z Unii Wróg    
 zagranica i ulica, dla mnie pryszcz
kościół przepędzi złego, a kyszz!!!


Zapamiętajcie kolejną datę klęski... po dzisiejszych ustawach.
 
Połowa obywateli zaczadzona, kadzidłami, opiatami, i innymi g....mi
Prowadzona przez wrogów Polski  (ze świeczników)pomagała w niszczeniu jej.
Druga połowa cóż...w roli biernych obserwatorów.  Odwaga potaniała... bardzo potaniała. 
Nie warto nią sobie d. zawracać ?... 
To pomyślności 😭...

4 marca 2018

Super Misiaczki... do przytulania :)

 ...proszą się  o buziaczki :)

Uwielbiam te słodziaczki, ale wolę je  jednak oglądać na wolności :(
Wszystkie zwierzęta zresztą, powinny być na wolności.
Osobiście nigdy nie chodzę do cyrku i nigdy nie prowadziłam tam dzieci.
W ogrodzie zoologicznym byłam, może 2/3 razy,  ale bez entuzjazmu.Tłumaczyłam dzieciom, że ich naturalnym środowiskiem są lasy, puszcze, góry...itd.itp.
 (dalsze odsłony też fajnie się ogląda, łącznie z przyjściem maciupkiej pandy na świat):)

-polecam dalsze odsłony.

Panda wielka zwana jest również,  niedźwiedziem bambusowym. Nazwa wywodzi się od lasów bambusowych, w których to misiaki najbardziej lubią przebywać. Pędy bambusa to również ich ulubione pożywienie, które to może spożywać na śniadanie, obiad i kolację. Jak się okazuje panda musi się sporo „naprzeżuwać”, gdyż dziennie potrzebuje około 40 kilogramów pokarmu, co jest naprawdę sporą ilością biorąc pod uwagę fakt, że masa ciała pana pandy waha się od 75 do 115 kg, a samice są lżejsze o 10%-20%. :) Z czego i tak tylko 17 % jest przyswajane przez organizm. Czyli jakby ciągle na granicy głodu?

To bardzo spokojne z natury misiaczki, w Chinach są jakby symbolem pokoju. Również lubią samotność. Po pierwsze: zwierzęta te nie są skore do miłosnych igraszek. Po drugie: ruja u samic odbywa się raz w roku i trwa od jednego do trzech tygodni (a okres największej płodności zaledwie kilka dni). To mało, zważywszy że pędzące normalnie samotniczy tryb życia zwierzęta muszą się w tym czasie odszukać, odbyć zaloty i przypaść sobie do gustu.
No proszę, :) też mają swoje preferencje i fanaberie:)

Po ciąży, która trwa ok. 5 miesięcy, na świat przychodzi zazwyczaj jedno młode. Jest malutkie, pozbawione futra i ślepe – a zatem i tutaj natura nie pomaga pandom. Maluch waży 75–150 gramów, czyli mniej niż średniej wielkości jabłko.Przez pierwsze 3 miesiące matka cały czas nosi je na reku. A przebywają z nią stale do 9 tego miesiąca, żywiąc się mlekiem i bambusem. Jakby urodziły się bliźniaki, to mama jednego odrzuca, słabszego. Wie który:) Nie byłaby w stanie dwoje nosić i wykarmić.

Te sympatyczne słodziaki  obojętne są  raczej na rzeczywistość, zaabsorbowane raczej chwilą.
 Powinny być raczej szczęśliwe w takim razie? hm.. pewnie różnie ogarniają "szczęście".
Jak człowiek ?:)

Pandę wielką najczęściej można spotkać w górach, a mianowicie zamieszkuje ona łańcuchy górskie położone w Chińskiej Republice Ludowej. Niestety ten uroczy miś jest już na granicy wymarcia, i to nie ze względu na brak pożywienia, ale na brutalność i nieodpowiedzialność człowieka. Z jednej strony populację drastycznie zmniejszą kłusownicy, a z drugiej inni ludzie, którzy dla swoich celów zmniejszają obszary życia pandy, przez co stają się one dla nich niedostępne do dalszej egzystencji.
Pozostało ich już tylko 1, 5 tysiąca.na wolności.
 Uczeni wciąż nie mogą rozszyfrować składu mleka pandy, dlatego gdy matka opuści dziecko po urodzeniu, trudno człowiekowi je wychować.

 Człowiek dobrze radzi  sobie w niszczeniu wszystkiego co żyje i  rusza ...na ziemi. 
 ***
Dzięki wysiłkom organizacji chińskich i międzynarodowych utworzono kilkadziesiąt rezerwatów i zahamowano kłusownictwo.
 Ciekawostką jest fakt, że to właśnie Panda wielka stała się symbolem World Wildlife Fund - czyli organizacji zajmującej się ochroną środowiska i organizmów zagrożonych wymarciem.
Chociaż tyle:(

(zebrane z sieci Onet.pl i z National-Geographic.pl )
Tak przy okazji dzisiejszego, ostatniego dnia Nowego Roku, w Chinach  :) To także święto latarni, obchodzone od 2000tys lat:) hmm, ciekawe tradycje:)


2 marca 2018

Ośmiorniczki, to mały pikuś...

 Nie trudno zauważyć, że źle dzieje się na całym świecie. Myślący to widzą, wyciągają wnioski.  Usiłują mimo tych, zachowywać się przyzwoicie. Jednak są tacy, co o przyzwoitości nawet nie słyszeli. Co to za twór!? - pytają. Korzystają więc, dopóki są przy "korycie"...

Zdecydowana większość, to ta, co obecnie  na świecznikach. Obnaża się, w najbardziej  skrajny, by nie powiedzieć w "wulgarny" bezczelny sposób. Ta konsumpcja wszystkich przywilejów, wykorzystywanie dostępu do "korytka" aż w takiej skali, paraliżuje. Po prostu, paraliżuje. Cała heca z nagrodami, dla ministrów, prezesów spółek i innych, pokazuje skalę pazerności w dotychczas nie znanej. Całkowita destrukcja moralna. CAŁKOWITA!
*** "W Polsce  zamieszanie bo okazuje się, że Ministerstwo Obrony Narodowej pod kierownictwem Antoniego Macierewicza wydało w ciągu półtora roku ok. 14,8 mln zł... ze służbowych kart.
 To ponad siedem razy więcej niż pracownicy pozostałych ministerstw razem wziętych. Może kiedyś, może w jakiejś autobiografii albo wywiadzie rzece, Jarosław Kaczyński przyzna, że Antoni Macierewicz to największa pomyłka w jego politycznej karierze. Ten wniosek wydaje się oczywisty od tak dawna" - pisze GW.  
 *****
I co z tego !? Pozwolono mu okradać,  niszczyć armię i Polskę, dwa lata!!! Nie wspomnę o wcześniejszych jego dokonaniach.
 "Autorytet" dla "ciemnego luda", KK, dał mu też parasol ochronny. Nie tylko jemu. Całemu rządowi. Wiedział, że konfitury  będą jeść długo. Mlaskając przy tym obleśnie. Wiedzieli, że nawet wybór "deseru" należy do nich. Bez większych konsekwencji. Od wieków...ciągle taki sam. tfuj!!!


 Takich chorych niszczycieli jest  zbyt wielu. Katastrofa więc jest nieunikniona! Opozycja, cięgle ciepła woda. Bez energii i planów. Naród, jakby sparaliżowany. Brak słów! Za dwa lata, nie będzie czego naprawiać. Nie będzie okazji... Idzie państwo policyjne, dyktatorskie,  z obrońcami  faszystowsko-nazistowskiego ruchu(na razie).

Dosyć, nie chce mi się więcej "rozkręcać". Po dzisiejszych marszach ONR-u  w obronie "żołnierzy wyklętych" w większości morderców, żyć się nie chce, a co dopiero pisać.Maszerowali z emblematami hitlerowskimi... Pod opieką Polskiej policji. Wstyd i hańba ! - znowu na cały świat.

.Konkretami i szczegółami może zajmą się Ci co powinni i CI, którzy mają zacięcie. Ja nie mam.  Będzie co ma być.  
I pomyśleć, ile zła mógł wyrządzić w tak krótkim czasie , JEDEN CZŁOWIEK !
 JAROSŁAW KACZYŃSKI.  Historia, jednak niczego nie nauczyła. Nikogo!

28 lutego 2018

Sprawiedliwość "po ichniemu" :)

                                                       "Po ptokach"

                                       Pewien pan, bezkompromisowy                                       
      wspiął się,  po rozum do głowy      
         długo tam nie przebywał                    
        wiatr już łącza pozrywał                    
         zszedł więc niżej, celem odnowy       

                               
*
Niecierpliwe panisko                    

 Ma  zacięcie na "rżnięcie"?
   przerżnie w drugą  stronę
         bez Asa w ręku, złe poczęcie
             za szybko merda ogonem...    


          Obrońca 
              
     Świat nie zapomni o  dacie !
     wypróżnił się w majestacie
to nie była TA chwila
                 z chwil... dla DEBILA               
    *
  
 Na Wąsika z popielnika

            Wąsik mu się zjeżył               
    iskiereczka przeleciała
    niby coś tam, coś tam
           wyszła z tego....p.chała  :)

***
 Zbiórka bezdomnych dla Gowina, trwa :)
Trochę się martwią, bo samochody  już rozdali dla pilnie potrzebujących, a teraz pilna zbiórka dla  ministerstwa, na "razowy chlib":) - jak powiedzieli.
- pani redahtorko, pani tam napisze w tyj swojej gazecie, że my nie nadążamy na te Ylity zbieroć. - proszą się bezdomni biedacy. 
 - Toż to mróz jak na złość ścina i  ni chuchu wydobyć nie można....z tej, no,... mordy😉 
Zamarza :((( a co dopiero tymi rencami  zbierać butelki i żelastwo. Nijak nie idzie...

Dlatego  liczą na pomoc każdego internauty ! - dodaje p. dziennikarka. POMOŻECIE !??
 A CI jak zwykle, nie zawiodą. Mam nadzieję:)

Ciepłego dzionka, jednak życzę :)
               Raz może być tak prawda?:)

25 lutego 2018

Niedzielne rozważania...:)



Bolesław Prus
Pluń na wszystko, co minęło: na własną boleść i na cudzą nikczemność... Wybierz sobie jakiś cel, jakikolwiek i zacznij nowe życie

 Lub:
Cień jest w każdym z nas.
I wszędzie, na każdym kroku, zawsze, gdy stajemy przed jakimś wyborem, musimy go zabić.

M- Lidia Kossakowska - Siewca Wiatru

******
Żeby współczuć, trzeba być samemu słabym i znać cierpienie; trzeba upaść, przewrócić się, trzeba umieć płakać.

*
Czasami gdy człowiek doświadcza gniewu, wszystko wydaje się oczywiste i proste. Gniew zaprowadza porządek, pokazuje świat w oczywistym skrócie, w gniewie powraca też dar jasności widzenia, o który trudno w innych stanach.
*
Czasem zwierząt jest zawsze teraźniejszość
Człowiek zaprzęga w swoje cierpienie czas. Cierpi z powodu przeszłości i rozciąga cierpienie w przyszłość. W ten sposób tworzy rozpacz.

*
 To, co mnie rani, wymazuję ze swoich map. Miejsca, w których się potknęłam, upadłam, w których mnie uderzono, dotknięto do żywego, gdzie zabolało, przestały na niej istnieć.
W ten sposób wymazałam kilka dużych miast i jedną prowincję.
:)też

 Olga Tokarczuk 

Te cytaty, można znaleźć w jej  książkach

Chciałam je zinterpretować po swojemu, dlatego dzisiaj mi odpowiadają. Płynę dzisiaj na fali refleksji. Troszkę głębszej, niż normalnie, każdego dnia. Poza tym lubię tę Panią :) dzisiaj miałam nastrój, by ją czytać.



23 lutego 2018

"Wewnętrze" dialogi na ławce...

...powinny zawsze kończyć się pozytywnie. Tak osobiście uważam. Niestety, żeby to było stałym nawykiem, trzeba okiełznać swoje "wredne, sprytne, zbuntowane - EGO :) Jak? hm, każdy musi znaleźć swój sposób...:)


Być człowiekiem

Nie jesteś stworzony do mechanicznego odtwarzania tych samych korporacyjnych czynności niczym robot. Nie żyjesz tu na Ziemi dla wykupywania produktów ze sklepowych półek, dla zbierania rzeczy, ani dla konta w banku. Nie istniejesz by odhaczać życiową checklistę i sztucznie kreować czy odtwarzać wzorce. Jesteś stworzony, żeby być Człowiekiem. Istniejesz dla dobra i szczęścia. Otrzymałeś serce, które ma kochać, i dwoje ramion, mających objąć drugiego człowieka.

W ciepłe sierpniowe popołudnie siedząc na jednej z ławek na Jasnych Błoniach w Szczecinie staram się cieszyć powietrzem, zielenią drzew i ładną pogodną. A że dopiero zaczęłam się tego uczyć, wcale mi to nie wychodzi. Trzymam książkę i czytam, choć właściwie tylko gapię się na poskładane litery, bo tak naprawdę przed oczami mam wydarzenia z przeszłości, które przechodzą właśnie przez moją głowę. Nie widzę wcale przyszłości i to mnie przeraża. Natomiast teraźniejszość przygniata. Czuję się jakbym była obdarta ze skóry z poszarpanymi, krwawiącymi jeszcze uszkodzonymi włóknami. Siedzę spokojnie, jak zwykle z zaszklonymi oczami. Tak jakby mnie i tych ludzi przechadzających się ścieżkami dzieliła szyba.

W pewnym momencie tę szybę rozbija wózek. Elektryczny wózek inwalidzki. Dawid podjechał dość blisko mnie. Podniosłam głowię, a on zapytał „możemy pogadać”? Nie miałam ochoty układać słów w zdania. Odmówiłam. Odrzekł rozczarowany – „Nie jestem żadnym przedstawicielem handlowym, nic nie sprzedaję, nie jestem żebrakiem, nie chcę pieniędzy, chcę tylko pogadać”. Spojrzałam na niego. Dawid – mężczyzna po czterdziestce, cały powykręcany, z gałkami ocznymi powywijanymi na drugą stronę, jąkający się na elektrycznym wózku inwalidzkim. Nie mówiłam nic, tylko patrzyłam. Dawid ciągnął dalej: „czuje się niesamowicie samotny, brakuje mi rozmów z drugim człowiekiem, dotyku..” Opis tego jak się czuł w danym momencie był dość długi. Uderzył mnie owy, gdyż właściwe opisywał to, jak ja się czułam w tamtej chwili.

Różnice naszych zewnętrznych powłok biły po oczach niemiłosiernie. Ja niby pełnosprawna, on niby niepełnosprawny. Lecz nasze odczucia były identyczne. Jesteśmy tylko ludźmi, czujemy tak samo. Ciała to tylko „obudowa”. Czułam się dokładnie tak samo jak on, niezrozumiana, niesamowicie samotna. I brakowało mi bardzo kogoś do kogo mogłabym się po prostu mocno wtulić i wypłakać. Poczuć się bezpiecznie.

Milczałam, zaczęłam słuchać uważnie. Dawid zauważył moje zasłuchanie i podjechał jeszcze bliżej. Kontynuował: „ludzie wytykają mnie palcami, śmieją się ze mnie, boją się mnie, a ja chcę tylko sobie z kimś pogadać”.  Po chwili, jeszcze w pół zamyślona, podjęłam próbę rozmowy z tym człowiekiem.
Niesamowicie mną wstrząsnął. Zanim podjechał, siedząc na tej samotnej ławce na Jasnych Błoniach miałam poczucie, że znajduję się w najczarniejszej d… najgorszego świata. Bo straciłam dobre możliwości pracy, bo się wypaliłam i wyczerpałam psychicznie. Bo jestem bezrobotna a moje fundusze finansowe malały nieuchronnie. Bo każda próba podjęcia pracy była dla mnie niesamowitym koszmarem. Bo jestem pod kontrolą kilku lekarzy, aby powrócić do psychicznej i fizycznej równowagi. Bo nie mam męża. Bo wszystko tuż przed trzydziestką się rozwaliło.

 I ogólnie wszystko jest masakrą, ja jestem beznadziejna, jest mi źle, niedobrze, okrutnie… Jedna wielka tragedia. Tak dopatrując się braków, niedoskonałości i straconych szans w moim życiu osiągałam coraz to wyższe poziomy zatracenia się w rozpaczy. Właściwie to byłam tuż przed osiągnięciem mistrzostwa w samo-pogrążeniu się w tragicznych wydarzeniach i wizjach.
Dawid rozwalając szybę, która dzieliła mnie ze światem chlusnął mi lodowatą wodą prosto w twarz.
Z jego rozmowy wynikało, że on nigdy nie bawił się na podwórku podczas dzieciństwa z innymi dziećmi. Nie wie co to berek i zabawa w chowanego. Nie budował zamku z piasku. Nidy nie był samodzielny i teraz jako dorosły człowiek też potrzebuje swojej mamy, która jest coraz starszą kobietą. On sam od urodzenia zmaga się z chorobą porażenia mózgowego; choroba ta nie pozwala mu nie tylko pracować ale praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie, czy swobodne wyrażanie siebie…


Słuchając jak walczy o każde następne słowo zaczęłam zastanawiać się, czego jeszcze Dawid nie doświadczył i nie zasmakował w przeciwieństwie do mnie.
Tak bardzo był spragniony obecności drugiego człowieka, że co chwila zmniejszał dystans między nami, ostatecznie zblokowała go ławka na której siedziałam. Po kilku wymienionych zdaniach wielokrotnie prosił, abym została jego przyjaciółką. Nie docierało do niego, gdy mówiłam, że aby nazwać kogoś przyjacielem potrzeba sporo czasu.


W którymś momencie zapytał czy mogłabym coś dla niego zrobić. Poprosił, czy mogłabym go chwycić za rękę? Popatrzyłam na niego i zdałam sobie sprawę, że ten człowiek bardzo długo z nikim nie rozmawiał. Skoro po kilku zdaniach ze mną winduje mnie do rangi przyjaciółki… Położyłam moją dłoń na jego dłoni i przez chwilę w milczeniu tak siedzieliśmy trzymając się za ręce. Ludzie, którzy przechodzili obok patrzyli się na nas jak na dziwolągów i w sumie ja czułam się dziwnie. To pewnie był minimalny ułamek tego odczucia, który musi czuć Dawid, gdy w parku wytykają go palcami.

Tuż przed końcem rozmowy Dawid stwierdził, że tak – jest szczęśliwym człowiekiem bo mieszka na parterze i może wyjechać na Jasne Błonia. Zna takich, którzy cały czas leżą w łóżku i nigdy nie wyszli na świeże powietrze. Tym stwierdzeniem wstrząsnął mnie jeszcze mocniej.
Rozmowa z nim była dla mnie wielkim darem. Rzucił na moją sytuację kompletnie inną perspektywę. W jednym momencie uświadomiłam sobie jak wiele posiadam i jak ogromna jest paleta bogactwa różnorakich przeżyć i przygód, które już doświadczyłam.

 Dzięki Dawidowi zaczęłam uczyć się widzenia tego co mam, co umiem i dostrzegania w sobie zalet. Choć wpadałam i wpadam nadal w pułapki starego, negatywnego myślenia o swojej sytuacji życiowej, otwieram też moje oczy, odrywam głowę od smartphona i zaczynam dostrzegać innych ludzi obok siebie.
Najcenniejsze co może otrzymać drugi człowiek to chwila uwagi, zainteresowania, obecność. Najważniejsze to być Człowiekiem dla drugiego Człowieka.
Do mnie wówczas, oprócz Dawida, nikt nie podszedł. A świat wokół wypełniony był ludźmi…

 autor:K. Wolska
:)

Wpadło mi w oko to autentyczne opowiadanie. Też siadywałam na ławce na  J.Błoniach...
Takich  podobnych przykładów życie podaje nam każdego dnia.  W dzisiejszym pędzie człowieka za Mieć, zanika  Być. Mam chyba ochotę wrócić do opowiadań...dostrajam się.
( nim)
***
Najcenniejszych rzeczy w życiu nie nabywa się za pieniądze. - Albert Einstein

Szaleństwo to robienie ciągle tych samych rzeczy w oczekiwaniu różnych rezultatów. - Albert Einstein
******************
Niby wszystko jasne, a jednak prawdy oczywiste, najtrudniej docierają. Do każdego:)
Każdy zresztą, jest fanem swojej:)   Tylko swojej:)  
Moją radość, szczęście, spokój, miłość – wszystko, co jest dla mnie ważne w życiu, definiuję sama :) Dlatego potrafię otrzepać skrzydełka i ciągle polecieć do przodu.
Nie, nie jest łatwo...już muszę częściej odpoczywać :)


Z taką muzyką jest mi dzisiaj po drodze...polecam.

...Od muzyki piękniejsza jest tylko cisza ...

Miłego wieczoru dla zaglądających.

21 lutego 2018

Dlaczego, dlaczego..., dlaczego ?:(

PRZYJAŹŃ

Oczywiście, zwierzaki nie mają z tym problemu. Nieprawda, że sami z siebie psy, pogonią zawsze kota..kotu. To skrzywienie właścicieli psów. Nie uczą tolerancji. Mieszają w mądrych głowach..
W rodzinach dokładnie tak samo się dzieje. Jeśli kontakt z bliskimi jest uwarunkowany... 
jakąś religią.Wiarą w ich B.
                                                                                                          
Wczoraj dowiedziałam się,  że jedna z moich sióstr jest b. chora. Po dwóch wylewach doszła do siebie, ale teraz grypa, może ją złamać.3 tygodnie się męczy, przestała mówić.
Jest mi bardzo źle...z tego powodu. Źle spałam. Wtulona w poduchę, wspominałam tylko dobre momenty. Miała mnie odwiedzić nawet wiosną, przywieźć przy okazji pieska na pamiątkę. Kilka lat... straconych bez kontaktów. Przykre, i nigdy nie będzie zrozumiałe dla mnie. Dlaczego każda religia tak miesza ludziom w głowach?
Dlaczego trzeba chodzić po domach, stać na placach i namawiać do wiary w  B. do jego rzekomej "miłości i mądrości"Jednocześnie nie mieć jej dla najbliższych, przez długie lata? Ja nie biegam do kościołów, na place. .Mam jednocześnie ciągle tyle miłości w sercu by obdarowywać  potrzebujących. Bez narzucania się jednak...i bez warunków...

D L A CZ E G O !?? 😢

Teraz  właśnie pan B. udowadnia swoją miłość w SYRII! 
Tak wygląda zakłamany Świat w imię miłosiernego Boga!
 "Reżim syryjski bombarduje szpitale, szkoły i drogi, używa bomb penetrujących schrony i morduje setki niewinnych ludzi, w tym dziesiątki dzieci. Tylko w ciągu trzech ostatnich dni zginęło co najmniej 300 osób, 1,2 tys. zostało rannych" - pisze Marta Urzędowska
Brytyjski dziennik pyta: „Ile jeszcze dzieci musi zginąć, byśmy przestali zamykać oczy na kolejny horror?”. A Urzędowska w „Wyborczej” ostrzega: "Obojętność wobec dalekiej wojny jeszcze nigdy tak słono nas nie kosztowała".


-polecam drugą odsłonę..