Myśli galopujące, nie okiełzane Chcesz je zatrzymać Na chwilę Dotknąć Zebrać Uciekają Chcą być wolne Nie ujarzmione Nie zbrukane Nie wypaczone Gdy dotkniesz mojej dłoni Zatrzymają się Przy tobie Na zawsze...
Na naiwniaka Pewien miły pan z wielkopolski chciał dowodu, że wciąż jest boski dziewczę młode przygruchał kupował, dmuchał i chuchał na moment tylko, oddalił troski Postanowienia wdowca.
..wielkość i nicość, niepewność, strach, miłość, pożądanie czy...
"Sodoma " i Gomora" :)))według....
:)))
Na straganie w dzień targowy
głośne toczą się rozmowy; :)
Jedna baba wbrew logice,
choć tytułem się podpiera
głos podnosi, "gnojem" rzuca
słowem, ludzi poniewiera
Taki nakaz ma "duchowy"
co dostała go "od bozi"?
ma natychmiast wcielać w życie
co bezczelnie właśnie robi ! :)
Nie "skażona"
wyuczona !?
nie mężatka, nie rozwódka
TO " jałowa", rodzicielka
lepsza od niej, p ......tutka ! :)
Pośród kemp, rokit, ziela, :)
ładnych "kwiatów"w sejmie nie ma!
"Wróbel " w garści się nie mieści :)
bo te kwiaty, wielka ściema.
****
Przepraszam tych nie orientujących się:)
Pozwoliłam sobie podsumować "sejmowe baby":)
Dzisiaj już raczej z humorem, jak to dobrze "uśpić" jednak... emocje:)))
bo na gorąco to ,... o la,la.... :))))))))
***
Kobiety od starożytności chciały być zauważane.
Spartanie np. dawali dużo uprawnień swoim kobietom, co jak na tamte czasy,
wcale nie było tak oczywiste. Spartanki bardzo były szanowane.
W Atenach, arystokratki miały pewne prawa, choć najbardziej
wykształcone i wyzwolone były Hetery.Mężczyźni nie mieli jednak dobrego zdania o kobietach.
Platontwierdził, że kochać należy nie ciało, a duszę. A tej kobiety według niego, nie posiadały:))Mimo to, w swojej wizji idealnego społeczeństwa, to właśnie on postulował w tamtych czasach o równouprawnienie kobiet:) łącznie ze służbą wojskową.(hi, hi,dzisiaj kilku paniom w Sejmie, (zamiast klęcznika) przydałaby się musztra wojskowa, oj przydała):))
Arystotelestwierdził, że kobieta nie jest zdolna do wyrażania swojej woli itp.itd. (ha, ha ha, w obecnych czasach p. Pawłowicz i inne, wyraźnie przeczą?)czy potwierdzają?:))..hmm, może facio z tamtej ery ma trochę racji ? :)))
Rzymskie kobiety też miały sporo przywilejów. Sprytnie potrafiły je mnożyć i wykorzystywać.Te bardziej inteligentne oczywiście:)
Mnie chyba podobałoby się być kobietą u Celtów, czy Wikingów:))w tamtym okresie. Pełne uprawnienia w życiu społecznym, łącznie z przywództwem w okresie wojen, gdy miały na to chęć. :))) współczesnym kobietom też chęci do "wojenek" nie brak:) W dalszych okresach historii, kobiety również odgrywały kluczowe, ważne role. Zapisały się dobrze, bardzo dobrze, lub źle czy bardzo źle.( Nie daję przykładów, bo post byłby na kilometr) Kiedyś specjalnie poświęcę czas na kobiety , zakonnice:)))to dopiero będą przykłady!- "wszelkich cnót" brrrr.. :)mimo sklerozy, utrzymują się nawet w pamięci:)
Dzisiaj kobiety... Jak są traktowane, każdy widzi i wie:)Mimo, rzekomego równouprawnienia :))))))))))) Potrafią być naiwne poza wszelkimi granicami dla rodzaju ludzkiego.To prawda.Pozwalają sobą manipulować różnym starym grzybom w imię czegoś magicznego, wymyślonego. Potrafią być Aniołami i potrafią być Demonami. Czasami mam ochotę zgodzić się z przytoczonymi wyżej, starożytnymi znawcami kobiet:)))))) Miłego wypoczynku !
nie wszyscy wysłuchają do końca, wiem :)) a może jednak ?...zapewniam , że świetnie się łączy z tematem :) (według mnie) :)
- uf, już sama nie wiem , mają tę duszę kobiety, czy nie?
:))))
Jest taki naród, zamieszkujący Indie. Od wieków, prześladowała ich bieda , niedostatek
niesprawiedliwość społeczna, światowa, każda. Mimo to, Hindusi zawsze uśmiechnięci, zawsze szczęśliwi. Zapytani, skąd u nich to ciepłe, zadowolone oblicze, odpowiadają; - wy ludzie zachodu, albo rozpatrujecie przeszłość, albo gonicie za przyszłością, a my żyjemy Tu i Teraz. Wiem, ktoś może powiedzieć dlatego tam taka bieda i zacofanie. Zgoda, każdy może sobie po swojemu tłumaczyć. Ludzie zachodu, Europejczycy nie wyobrażają sobie takiego życia. Owszem, tylko wakacje tam i powrót do nowoczesności i wygód.:). Ja myślę jednak tak "obok", że odbierania, odczuwania szczęścia, trzeba się zwyczajnie nauczyć . Tak, nauczyć. (potrenować). Polacy szczególnie epatują wiecznym niezadowoleniem, smutkiem, (tak na wszelki wypadek) zazdrością i wszechobecną zawiścią, gdy komukolwiek troszeczkę lepiej. A już zupełnie stukają się po głowie(za plecami), gdy ktoś złapał maluteńkie szczęście i cieszy się jak "wariat"np. miejsce na parkingu ? sympatyczny telefon, dziecko przyniosło dobrą nowinę ze szkoły, lub nie przyniosło złej:))) ZUS dodał 10 złotych do emerytury, czy wreszcie lekarz powiedział , że wyniki nie są takie złe, bo mogły być gorsze :):))lub zamierzonego milion w Lotto, wygrał 5 zł.:))Tak, to są te" drobiazgi", na które na co dzień nie zwracamy uwagi. Czy często zastanawiamy się nad tym ? Czy potrafimy analizować rzeczowo swoje wieczne niezadowolenia, humory, humorki ? Najtrudniej postawić pod ścianę SIEBIE i przeprowadzić ze sobą "dialog" A może czasami warto,dla własnego dobrego samopoczucia?
Według greckiego filozofa, Epikura, dobrze w życiu osiągnąć maksimum przyjemności i minimum cierpienia:) Jednak namawiał do rozwijania cnoty panowania nad swoimi potrzebami. W sytuacjach niezbyt jasnych dobrze rozważyć, czy suma ewentualnego cierpienia by osiągnąć przyjemność, nie będzie większa od niej samej.Bo szczęście jak mówił, to tyle ile doznawanie przyjemności a nieszczęście to tyle, ile doznawanie cierpienia. Ten mądrala z
Samos, podobnie jak wszyscy filozofowie starożytności, podzielał
pogląd iż celem, do którego urzeczywistnienia w życiu dąży
człowiek, jest szczęście. Aby być szczęśliwym
wystarczy zatem właściwie tyle, abyśmy w naszym życiu nie doznawali
cierpień, abyśmy byli zdrowi na ciele i duchu. Epikur wyróżnił dwa rodzaje przyjemności, mianowicie: cielesne oraz
duchowe. W jego opinii charakter fundamentalny mają te pierwsze,
gdyż bez ich istnienia trudno sobie wyobrazić istnienie tych drugich
Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić,:)) gdyż człowiek, który,
powiedzmy, jest głodny, raczej nie będzie w stanie zachwycać się
widokiem pięknego krajobrazu, bądź też w skupieniu wysłuchać
jakiegoś utworu muzycznego, jego myśli bowiem będą się skupiały na
ssaniu w żołądku i niczym więcej.:))) Niemniej jednak to duchowe
dostarczają nam większą gamę doznań, gdyż nie ograniczają się one
jedynie do teraźniejszości, ale także do przeszłości oraz do
przyszłości. Nie przepadam za filozofami :)) ale nieraz zastanawia mnie, niektóre mądrości obroniły się i dzisiaj, we współczesnym świecie. No i dobrze ! :) My skorzystaliśmy ale czy po naszych "filozofach" ślad, za kilka wieków pozostanie?
Świat się kręci, zdecydowanie nie w tę stronę ty w nim małym pyłkiem zaledwie, myśli jednak mkną jak szalone... utrzymasz się, czy wiatr kierunek zmieni? wśród zawirowań, pada blady strach, strach, z ludzkich cieni...
A.
W jakimś momencie życia, każdy sobie zadaje pytanie;
co dalej ?. Jak pokierować swoim życiem, jak odnaleźć się w sytuacji, która zmienia się
niemalże z dnia na dzień. Nic nie jest pewne na dzisiaj, na jutro i nic nie jest pewne na dalsze lata.Wiele osób staje przed trudnymi wyborami. Teraz albo nigdy ! Nie ma żadnych gwarancji, na nic. Czy warto ryzykować w swoich decyzjach?
Ze swojego doświadczenia mogę podpowiedzieć, Warto. !
Stanie w miejscu i rozważanie wszystkiego za i przeciw, jest dobre, do pewnego momentu.
Potem trzeba działać. Jest większa szansa niż wygranie w totolotka. :)
Coś, zależy od nas, nie od maszyny:)Niewątpliwie, ważne jest nastawienie.Nastawiajmy się zatem, zawsze pozytywnie.Jednak wliczajmy w t o ryzyko... 3 razy coś się nie uda, ale czwarty, może zmienić nasze życie o 180 stopni. Niektórzy mają farta:) udaje się za pierwszym :)ech, spoko:)) to jednak, nieliczni. :)
*** Kolejny ksiądz, o. dominikanin J.Krzysztofowicz z Gdańska, powrócił do stanu świeckiego.
"Wierzę w Boga dorosłości. W Boga, który nie jest ani opiekunem, ani kimś
komu musimy być posłuszni, komu musimy służyć. Wierzę w Boga, którego
nie trzeba zaspokajać, a zarazem nie należy się łudzić, że on nam
wszystko da. (...) Wierzę w Boga, który stoi po stronie życia i miłości.
Zwyczajnego życia i zwyczajnej miłości. I mam takie głębokie poczucie,
że się w końcu odważyłem żyć i kochać. Że nareszcie dojrzałem do
miłości. Do takiej ludzkiej, normalnej miłości. Do czegoś, jak teraz
widzę, czego bardzo się bałem, od czego uciekałem, przed czym się
chroniłem w habicie, stając za ołtarzem i nim się odgradzając od świata i
ludzi. Już tak więcej nie chcę. Chcę inaczej. Decyzja, którą podjąłem,
dojrzewała we mnie od wielu już lat."
*** Mogę tylko życzyć panu powodzenia i gratulować pójścia za głosem serca, rozsądku i uczciwości. Za miłością, którą może pan dotknąć i to będzie również boskość. Każdy człowiek ma prawo tworzyć własnego "boga" dokładnie tak, jak jego rozumie. Wierzyć, że jest w nas i w tym w czym chcemy go widzieć. Zdecydowanie jest dobrem i miłością. Czytając komentarze księży, te nie pozytywne bardzo cieszę się, że ten człowiek miał siłę wyrwać się z tego gniazda żmij, nierobów, hipokrytów i fałszerzy. Wymyślony, narzucony celibat, wiedzą ludzie czym zaowocował i wiedzą, że nie ma i nie miał żadnego uzasadnienia. Bardzo bym chciała, żeby takich odważnych i uczciwych księży, było coraz więcej. Nigdy nie jest za późno by naprawić swoje błędy.