11 listopada 2017

"Trzy siostry" i wolność...

  Miałam dzisiaj ochotę na takie utwory, mówią wszystko to, co dzisiaj mam  w duszy...
pewnie deszczowa, wietrzna pogoda, wyzwala taki nastrój...wspomnienia, refleksji ? :)

Dzisiaj tylko p Wysocki może mnie zrozumieć tak, jak ja jego rozumiałam. To nie zanika...

 Od zawsze uwielbiałam te zwierzęta.
 Jak byłam nastolatką, marzyłam o mieszkaniu na wsi. Konie miałabym tylko do swojej dyspozycji:)bez zaangażowania do pracy(!)
Byłyby moimi towarzyszami w "łapaniu wiatru  we włosy"  Chabry i maki polne, też by dobrze się prezentowały (w czarnych i b. długich:) Niestety, moje kontakty to dwa razy wakacje u cioci na wsi. Po latach, wizyty u znajomych.

Prawdziwa natura konia łączy w sobie cztery elementy żywiołów – ognia, wody, ziemi i wiatru.
Dla mnie to skojarzenia od lat o WOLNOŚCI, szlachetności, siły, piękna, wierności, swobody przemieszczania się itd.

Ich piękno i majestat oraz mimo dzikości, wyjątkowa głęboka więź z człowiekiem, od zawsze powodowały, że w wielu kulturach uznawane były za zwierzęta święte.
Jeszcze do połowy XX wieku koń był jednym z głównych „środków transportu”.
Uprzedmiotowiony przez człowieka, służył mu wiernie...  A człowiek!?
(eh, nie dokończę myśli)

Ps. Wiem, jakie jest święto dzisiaj. A ja nie włączam jednak TV. Nie chcę sobie psuć nastroju. (melancholii?)dawnych wspomnień.
Ta obłuda wylewająca się nie jest do strawienia. Dzisiaj nie jestem na nią odporna, może tak:)
Najbardziej w człowieku nie cierpię  "obłudy, tchórzostwa i chamstwa"(tak ogólnie)  A takich ludzi mogłabym zobaczyć. Dzisiaj święto obchodzę po swojemu...
Mogę być tą blondyną:) w wąskim gronie przyjaciół, którzy myślą podobnie...pozdrawiam ich:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.